Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Recenzja #18 - "Błękitna krew" Harlan Coben

Kto mógł porwać syna Jacka Coldrena, znanego golfisty, który jest liderem mistrzostw USA? Podejrzenia padają na jego dawnego asystenta, Lloyda Rennarta. Szybko okazuje się, że Rennart pół roku wcześniej popełnił samobójstwo, nie mógł zatem zorganizować porwania. A może Chad je sfingował? Myron Bolitar podejmuje się odnaleźć chłopca – po raz pierwszy bez swojego niezawodnego przyjaciela Wina, który z niewiadomych powodów odmawia udziału w śledztwie.

Coben nadal zaskakuje i jest genialnym autorem thrillerów, który potrafi trzymać w napięciu od samego początku do samego końca, jednak „Błękitna krew” to przykład tytułu, przy którym widać osłabienie zapału. Nie jest to już poziom pierwszego czy drugiego tomu, ale nie jest to zarazem książka, obok której należy przejść obojętnie. To po prostu spadek formy.
„Błękitna krew” to książka, która przede wszystkim skupia się na dość mozolnym poszukiwaniu poszlak. Akcja idzie naprawdę powoli do przodu i bardziej czytelnikowi jest się zapoznać z innymi wątkami niż z tym głównym, który interesuje najmocniej.

„Brawo, bardzo śmieszne. zapiszę to sobie, jak tylko skończę się śmiać. Zaczynam szukać pióra. Tak mnie rozbawiłeś, że pewnie zaraz się właduję na pierwszy z brzegu słup telegraficzny. Dobrze chociaż, że umrę z weselem w duszy”

W powieści zgrzyta także fakt mocno naciąganych opowieści. Zawsze podziwiałam Cobena, w jak prosty sposób potrafi zaintrygować czytelnika, sprawić, że nie oderwie się o lektury – chodzi tu o zwyczajne przemilczenie pewnych faktów. Wiemy tyle co bohaterowie i nic więcej. Dlatego książka trzyma w napięciu, dlatego czyta się z niewyżytą ciekawością. Jednak „Błękitna krew” obudziła we mnie wątpliwości. Raczej opierała się na snuciu teorii niż na posiadaniu twardych dowodów. Nie wolno spoilerować, ale mogę powiedzieć, że w rozwiązaniu sprawy istnieje kilka niewygodnych zgrzytów.
Mimo wszystko to nie jest zła książka, tylko trochę słaba, jak na Cobena. To już moje piąte spotkanie z autorem, zostało mi jeszcze chyba z osiem książek w domowej biblioteczce mamy, więc liczę, że poziom wróci w kolejnych książkach. Polecam i życzę miłego czytania!
★★★★★★☆☆☆☆

13 komentarzy:

  1. Kurcze, już któryś raz podchodzę do Cobena i zawsze coś nam staje na drodze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja Cobena czytałam od sierpnia do Bożego Narodzenia, przy czym w BN skończyłam 200 stron w 2 godziny :)

      Usuń
  2. Skoro nie jest zła, tylko trochę słaba to jednak sobie odpuszczę :) Tym bardziej, że to nie jest mój ulubiony gatunek i jak już czytam, to wybieram mądrze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie twój gatunek, to faktycznie. Czyta się dla przyjemności, a nie z obowiązku. Ogólnie to książka nie jest słaba, tylko słabsza niż poprzednie tomy :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Z moim subiektywnym podejściem do twórczości Harlana Cobena i miłością, którą darzę autora już od wielu lat nie jestem w stanie dostrzec ani spadku formy, ani powolności w Jego utworach :) Dla mnie jest po prostu Autorem Niezwykłym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, jak ty go czytałaś, ale ja zaliczyłam 5 książek w krótkim okresie i pewnie w związku z tym zauważam różnice pomiędzy książkami.
      Na subiektywnych podejściach opiera się czytelnictwo i uważam, że jest to zdrowe podejście. Nie można zbytnio być obiektywnym :)

      Usuń
  4. Uwielbiam książki Cobena, teraz czekam na tą najnowszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je pokochałam, ale jeszcze mam tyle do nadrobienia, że na nic nie czekam!

      Usuń
  5. Muszę w końcu sięgnąć po książki tego autora. Wtedy porównam i wrócę tu, do Twoich odczuć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam serdecznie. Cobena zrecenzowałam już sporo, więc miło będzie porównać!

      Usuń
  6. Uwielbiam Cobena i jego książki. Jego książki są najzwyczajniej cudowne. I zawsze wyprowadzi mnie w pole tymi swoimi zagadkami
    Pozdrawiam,
    www.zaczytanawiedzma.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie tak samo. Raz zgadłam, ale to tylko dlatego, że postawiłam na najbardziej absurdalny pomysł!
      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Lubię Cobena i zaryzykuje :) Jak każdy autor ma swoje lepsze i gorsze książki. W wolnej chwili zapraszam do mnie
    http://czytanienaprawdeuzaleznia.blogspot.com
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

© Agata | WS | x x.