Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Recenzja #9 - "Pandora Hearts 1-8" Jun Mochizuki

Autor Jun Mochizuki
Tytuł Pandora Hearts
Rok wydania 2012
Seria Pandora Hearts
Wydawnictwo Waneko
Liczba stron około 200
Cena 20 zł
Ocena na lubimyczytać 7,61
Moja ocena 
Cytat  "Ostatnim, co ujrzałem był świat... skąpany w tak jasnym świetle, że aż chciało mi się płakać. Potem... moją świadomość pochłonął mrok.."


„Twoim grzechem jest... Twe istnienie.”­ – jeden cytat obrazuje początek i niemal całą fabułę mangi, jaką jest Pandora Hearts. Oz Vessarius to spadkobierca jednego z czterech rodów, którzy przed dwustu laty obronili kraj przed zagładą. Teraz, mając piętnaście lat, Oz staje przed ceremonią dorosłości. Jednak atak tajemniczych ludzi sprawia, iż młody chłopak dostaje się do Otchłani i tam poznaje tajemniczą Alice.

Choć na początku trudno się tego domyślić, ale „Pandora Hearts” to historia, która powstała w oparciu o słynną „Alicję w krainie czarów”. Postaci tj. Szalony Kapelusznik, Alicja, Czarny Królik itd. przewijają się nieustannie przez karty mangi. Dostajemy także silny związek z oryginałem. Czasami może niezwykle zaskakiwać, jak autorka połączyła swój świat ze światem baśni.
"Nie kłamie tylko ten, co nic nie mówi"
I należy zaznaczyć na początku, że „Pandora Hearts” nie jest tym, czego oczekujemy. Wydawać się może, że historia nie jest nic warta, że to zwykła opowiastka dla dzieci, ale już sama kategoria wiekowa (15+) powinna zastanowić potencjalnego czytelnika. Otóż „Pandora Hearts” to krwawa, brutalna i bezlitosna opowieść dla bardziej dojrzalszego osobnika. Nie zawiera może scen żywcem wziętych z horrorów, ale tego nie trzeba, by przerazić czytelnika. Wystarczy dobrze poprowadzona fabuła, która sprawi, iż ciarki pojawią się na plecach. Bo przecież tragedia sprzed 200 lat, tajemnica Alice i sama postać Oza, to elementy, które teoretycznie nie mają powiązania, a jednak krwawa nić przeznaczenia pokazuje, że wcale tak nie jest.
Bohaterowie, jak to bohaterowie, typowi jak na japoński komiks. Każdego z nich można się doszukać w innych komiksach: przesadnego żartownisia z mroczną przeszłością, mrocznego przystojniaka, ekscentryczną dziewczynę z uwielbieniem do jedzenia i dzieciaka, który potrafi swym wzrokiem pokonać największych wrogów. Dlatego tak mocno przychodzi mi na myśl „Kuroshitsuji”. Sama kreska, wiktoriańskie czasy i właśnie postaci sprawiają, iż porównuje się te dwa tytuły.

To tylko 8 tomów, ale przeczytałam je z zapartym tchem. Polecam spróbować, gdyż nawet osoby, które nie lubią japońskich tytułów, mogą się zakochać w „Pandorze Hearts”. To wyjątkowy tytuł, który zasługuje na wysokie oceny. I jeszcze tak dodam, że jestem zakochana w okładkach. Proste, ale jednak przepiękne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.