Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Kącik językowy #3 - Nauka języka angielskiego


Ponad dziesięć lat nauki języka angielskiego i nic… Podejrzewam, że ten problem zna naprawdę wiele osób. Dokładnie moja nauka angielskiego trwa od czternastu lat. Czternaście lat? Przecież już dawno powinnam śpiewać wierszami, wypowiadać się bez chwili zawahania i cieszyć się czytaniem książek w obcym języku… Ale tak, do cholery, nie jest. Można zwalać winę na nauczycieli, rodziców, wychowawców, ewentualnie na siebie. Jednakże gdzie leży problem? Niewątpliwym jest, że system ponosi ogromną odpowiedzialność.
Ltoś może powiedzieć, że przecież to od nas zależy wiedza, poziom języka i nie możemy zwalać winy na inne jednostki, gdyż my sami nie przyłożyliśmy solidnie do nauki, odrabiania prac domowych czy ćwiczenia języka w domu. Ale przyjrzyjmy się sprawie od innej strony. Podręcznik – co możemy w nim znaleźć? Chwytamy podręcznik z gimnazjum czy z liceum i przeglądamy sobie kolejne strony. Mogę się założyć o wszystkie książki z mojej biblioteczki, że niewielu znajdzie w nim coś interesującego, przykuwającego uwagę (no, chyba że obrazki). Wpychają w nas od najmłodszych lat gramatykę, którą, według specjalistów, powinniśmy wpajać na poziomie średniozaawansowanym. Jednak uczymy się czasów (które i tak są niepotrzebne), form gramatycznych, jak powinny wyglądać zwroty. Oczywiście każdy z nas miał także słynne kartkóweczki ze słówek, sprawdziany i ostatecznie został z niczym. Jeśli jeszcze ktoś posiadał solidnego nauczyciela, który 1) umiał przekazać wiedzę 2) wyciskał z was siódme poty, to daliście sobie radę i może dzisiaj potraficie wydukać z siebie parę zdań w obcym języku.
Problem gdzieś leży. Zapewne w nudzie, schematyczności, braku zainteresowania i nieumiejętności w przekazywaniu tego języka. U mnie minęło te czternaście lat i co z tego? Nie umiem angielskiego i tyle. Aczkolwiek jestem już na trzecim roku studiów i świadomość, iż niedługo zacznę szukać pracy, przeraża mnie. Nikt nie zaprzeczy, że obecnie angielski jest podstawą, jeśli chodzi o poszukiwanie pracy. Trzeba go umieć i tyle.
Trudno jest się samemu wziąć do roboty i coś zrobić. Dlatego postanowiłam postawić na odwrotną naukę do tej, którą miałam przez całe moje życie. Wyrzuciłam wszystkie podręczniki, a włączyłam youtube, ściągnęłam audiobooka po angielsku, kilka książek w tymże języku i postanowiłam, że codziennie coś będę z tym robić. Na początku jest trudno z motywacją, z chęciami i czasem. Jednakże nawet jeśli to ma być dziesięć minut dziennie, lepiej tak robić, niż siadać po godzinę dwa razy w tygodniu. Systematyczność to podstawa i jak wyrobiliśmy w sobie nawyk np. jedzenia śniadania przed szkołą/pracą, tak musimy stworzyć zwyczaj czytania kilku stron książki przed spaniem czy innej formy nauki. Jest ciężko, człowiek to wygodne stworzenie, które chce od razu widzieć efekty, ale tak nie ma. Trzeba się napocić, by schudnąć, więc trzeba się namęczyć, by się nauczyć.
Istotne jest, że należy postawić sobie ten cel. Cel, cel, cel… Co chcę osiągnąć? Do czego dążę? Jakie widzę tego zalety? I wziąć się OD TERAZ DO ROBOTY!!! Nie jutro, nie za godzinę, JUŻ! Musisz wyrobić w sobie zwyczaj, musisz spojrzeć na siebie i zobaczyć, jaka metoda, co dla ciebie jest najważniejsze. Jeśli interesujesz się komiksami, oglądaj recenzje zeszytów na youtube po angielsku. Uwielbiasz seriale, oglądaj tylko z polskimi napisami, żadnego lektora. Wiele trzeba zmienić, wiele trzeba wprowadzić, ale jeśli to ma nam pomóc, to warto. A język trzeba znać, a szczególnie angielski. Może trochę się wymądrzam, ale pół roku temu zaczęłam samodzielną naukę języka angielskiego. Pierwszą stronę nowelki Baccano czytałam około godziny, dzisiaj w godzinę potrafię przeczytać ich ponad 8, zależy od słownictwa, bo mój rekord wynosi 15. Sama nie wierzyłam, że mogę tego dokonać. Jestem świadoma, że to dopiero początek drogi, bo czytać książki, a znać język to dwie odrębne kwestie. Podejrzewam, że przede mną lata. Ogrom słownictwa kłania się, ale mam problem, bo nie umiem zapamiętywać słówek, więc próbuję w ramach ciekawostki ich się nauczyć, tłumacząc ulubione tytuły, słowa piosenek, czasami nadając sobie skojarzenia i mam. Nawet jeśli to tylko 10 słówek na dwa tygodnie, to przynajmniej zapamiętam je na całe życie, a ile razy po teście, na którym miałam do wykucia 200 słówek, zapamiętałam choć 10 z nich? Naprawdę rzadko.
Będę robiła kącik językowy, bo w grupie siła! Wzajemna motywacja, pomoc to podstawa. Jeśli znajdzie się ktoś, kto nauczył się sam języka, niech się wypowie, sam da rady, bo to jest konieczne. Trzeba sięgać po pomoc u innych.

A teraz bierzemy się, kochani. Jeśli sądzimy, że mamy czas, to źle myślimy. Czas jest ulotny, zanim się obejrzymy mijają lata, więc nie warto ich marnować na cud, bo on nie nadejdzie… Tylko nasza praca może dać sukces!

16 komentarzy:

  1. Dla mnie największym problemem była powtarzalność materiału - kończę gimnazjum, idę do liceum i uczę się prawie od nowa, jakbym dotąd potrafiła tylko liczyć... Najwięcej nauczyłam się w maturalnej, kiedy po po prostu musieliśmy mówić, by ogarnąć wszystko do matury. Teraz ćwiczę tylko z chłopakiem - ustaliliśmy, że przez jeden dzień w tygodniu mówimy między sobą tylko po angielsku. Może wiele nowego się nie nauczymy, ale zdobędziemy odwagę, by w ogóle mówić w tym języku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A odwaga, by zacząć mówić też jest bardzo ważna! Mój brat np. nauczył się angielskiego poprzez gadanie z kolegami przez internet w jakiejś grze. I to przez przypadek!

      Usuń
  2. Język angielski jest w pewnym sensie moją pasją i bardzo chętnie się go uczę. Lubię oglądać seriale z napisami, bo wtedy bardziej mogę zapoznawać się z tym językiem. Systematyczna praca i pozytywne nastawienie mogą zdziałać cuda :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma różne pasje, dlatego podziwiam! Naprawdę i zazdroszczę :) Ja uwielbiam oglądać wszystko z napisami, lubię poznawać oryginały i denerwuje mnie lektor!

      Usuń
  3. Nigdy nie miałam problemów z językiem angielski, wręcz przeciwnie.
    Ale jeśli chodzi o jakąkolwiek konwersację i użycie języka w praktyce to mam blokadę, której nie potrafię zidentyfikować. Moim zdaniem w szkole powinniśmy więcej czasu poświęcać na rozmowy, niżeli tylko suche ćwiczenia.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno. Niestety w szkołach naprawdę zaniedbują konwersację :)
      Zazdroszczę... Ja zawsze miałam problem z językiem :(

      Usuń
  4. Ja się do tego przyłączam. Uczyłam się angielskiego zaledwie trzy lata w liceum i naprawdę nie najlepiej czuję się używając gdziekolwiek tego języka, bo po prostu strasznie boję się go używać, żeby nie popełnić jakiejś gafy. A dogadać się trzeba, przecież nie będę migać. Tak naprawdę jestem w stanie się dogadać, ale czuję jakąś blokadę, niepewność i chcę się jej pozbyć. Dlatego mogę się z Tobą szkolić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z przełamaniem się jest naprawdę ciężko i po prostu trzeba znaleźć kogoś, z kim będzie się mogło to zrobić. Ja np. dołączyłam go angielskiego fandomu mangi, która w polsce jest mało popularna i staram się z kolesiami gadać po angielsku. (Chyba mnie rozumieją).
      Ogólnie będę starała się raz na jakiś czas pokazywać, co robię itd., bo obecnie naprawdę za grosze można się uczyć języka i to bez wychodzenia w domu. Na początek polecam wziąć książkę - najlepiej harrego pottera albo lekką młodzieżówkę, bądź takie są skróty różnych książek po angielsku - i zacząć czytać. Będzie to szło opornie, ale ja widzę efekty. To nie jest perfect angielski, ale umiem w myślach układać sobie zdania. Albo dobrze jest też na przełamanie bariery próbować rozmawiać ze sobą albo wyrażać opinie w tym języku. Ogólnie próbować wszystkiego i zobaczyć, co tobie się spodoba. Każdy lubi co innego, więc nie ma czegoś takiego, że na każdego działa ta sama metoda.
      PS. Polecam kanał https://www.youtube.com/channel/UCQdYHjkqFtNrOWvW53bBzIg. Naprawdę świetne rady dają odnośnie nauki języka.

      Usuń
  5. Podpisuje się pod tym co napisałaś rękami i nogami :) Ja ucząc się w szkole angielskiego nadal nie czuje się pewnie gdy go używam. Myślę że taki kurs wielu osobom pomoże przełamać barierę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, bo sama szukałam wielu sposobów na naukę. Jest ciężko, ale bez pracy nie ma efektów!

      Usuń
  6. seriale i filmy po angielsku (nie zrażać się tym że się nie rozumie), czytać strony internetowe (tematyka w zależności co lubimy i czym się interesujemy). są super aplikacje które ułatwiają naukę duolingo albo memrise.com gdzie możemy tworzyć też swoje zestawy słówek do nauki
    i chyba najważniejsze dużo cierpliwości i tak jak napisałaś samozaparcia żeby codziennie systematycznie choć po trochu
    aaa i jeszcze jedna rzecz która u mnie przynosi efekty to różnorodność, różne źródła angielskiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, różnorodność jest cholernie ważna, bo po pewnym czasie człowiek zaczyna się nudzić, więc tylko zainteresowanie może wzbudzić w nas zapał.
      Ja aplikacji nie lubię, ostatnio odkryłam fajny sposób do nauki słówek, ale na razie w fazie testowej jest! :)

      Usuń
    2. o to czekam na informacje o tym sposobie jak przejdzie fazę testowania :D

      Usuń
    3. Tydzień i wszystko będzie wiadome!

      Usuń
  7. Mam identyczny problem co Ty, uczę się angielskiego od 11 lat i cóż, na pewno nie mogę powiedzieć, że go znam. Owszem, przeczytam coś, owszem, sporo rozumiem ze słuchu. Jeśli jednak chodzi o mówienie - nie umiem. Nie i już. Mylą mi się czasy, godzinę zastanawiam się, który jest odpowiedni, a w efekcie jestem sparaliżowana strachem i nie mówię nic. Przeraża mnie to, bo planuję dalej uczyć się poza granicami kraju, nie wiem więc, jak to zrobię z takimi brakami :/

    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niestety. Ale z czasami to jest tak, że w zasadzie 3 czy 4 są potrzebne za granicą. Gadam czasami na facebooku z ludźmi z USA i nie ma problemu. Używam de facto podstawowych, czyli continues i simple oraz "will" i da się dogadać. I z czasami to jest tak, że warto czytać książki. Ja sama zauważyłam, że człowiek automatycznie używa się tych czasów. A co do reszty, to sama nie wiem. Trza się przełamać... Jakos...

      Usuń

© Agata | WS | x x.