Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Top 5 - Niedoceniane anime



W samym świecie anime istnieje tak wiele tytułów, że nie jesteśmy w stanie zahaczyć o wszystko. Bo czy i warto? Przecież nie będziemy oglądać czegoś, co nie jest warte uwagi. Spoglądamy na MALa i wyszukujemy interesujących pozycji. Jednak w pewnym momencie zauważamy, że wśród popularnych marek zdarzają się takie, które zostały odrzucone przez fanów japońskiej animacji niesłusznie. Oto Top 5 najbardziej niedocenianych anime,
#5 Kingdom
Czy ktokolwiek, kto choć trochę mnie zna, jest zaskoczony? "Kingdom", mimo słynnego CGI, jest niesamowitym tytułem, z którym warto się zapoznać. Mnie samą na początku męczyła ta zbędna kreska, ale przyzwyczaiłam się i czerpałam samą przyjemność z seansu. To właśnie anime sprawiło, iż dziś jestem pełnoprawną fanką tego tytułu i nie zamierzam z tego rezygnować. Jest to opowieść o przyjaźni, dążeniu do spełnienia własnych marzeń i odpowiedzialności, jaka płynie z posiadanej władzy. "Kingdom" można uznać za japońską "Grę o tron", ale utrzymaną w duchu przygody i na pewno nie zabijającej aż tak bohaterów. 

#4 Seirei no Moribito

Wspaniale wykreowani bohaterowie, zakończona i nietuzinkowa fabuła, a także świat przedstawiony to coś, co sprawia, że ten tytuł jest jednym z najlepszych w swym gatunku. To jest moje pierwsze zetknięcie z japońską animacją, w której bohaterowie odczuwają rany, a nie walczą po ciosie, po którym nie powinni się ruszać. "Seirei no Moribito" to trochę taka japońska baśń, legenda, choć nie tylko. Jest to także opowieść o dojrzewaniu, o matczynej opiece, miłości, poczuciu obowiązku i o równowadze, jaka musi zachodzić we wszechświecie. Sama nie wierzę, że tak mało osób zna ten tytuł.

#3 Katanagatari
"Mieczoopowieść" zawiera całą fabułę tylko w tytule. Jest to opowieść o mieczu. Historia skupia się na podróży dwójki bohaterów przez wsie, miasta, krainy. I choć oceniając przez pryzmat niemal dziesięciu odcinków możemy odnieść wrażenie, że jest to taki shounen o ninja, skupiający się głównie na walkach, to ostatecznie dostajemy niezły cios w policzek. "Katanagatari" to głównie opowieść o zemście, ambicjach, poszukiwaniu własnej osobowości, kształtowaniu samego siebie jak miecza. Jest to tytuł z jednym z najlepiej napisanych romansów w historii japońskiej animacji, a także cudownej finałowej walce, która, według mnie, powinna znaleźć się w czołówce najlepszych walk. Tytuł o zamkniętej fabule, oryginalnych bohaterach, specyficznej kresce i intrygującej historii powinien być bardziej znany, ale tak nie jest...

#2 Rainbow: Nisha Rokubou no Shichinin
Czasy PRL-u są nam bardzo dobrze znane. Japonia to kraj, który jest dla nas de facto obcy i trudno się temu dziwić. "Rainbow" opowiada o trudach, z jakimi spotkała się Japonia w czasach powojennych. Jednak historia nie skupia się na społeczeństwie, ale na jednostkach. Pokazuje jak ludzie odbierali tamte czasy i w jaki sposób próbowali wyjść naprzeciw tego, co ich spotkało. "Rainbow" to tytuł niezwykle brutalny, okrutny, zabierający resztki nadziei, ale zarazem potrafiący pokazać, że w ciemność zawsze można znaleźć światełko nadziei. Zapewne to stwierdzenie jest nietypowe, ale taka jest prawda. To anime to opowieść o braterstwie, o tym jak ważna jest obecność drugiego człowieka obok nas, jak pozostać człowiekiem wśród bestii i jak przeżyć, wierząc we własne przekonania. Piękny tytuł, wzruszający i wbijający się w pamięć.

#1 Kino no tabi
Anime, które kiedy miało swoją premierę w bodajże 2000 roku, zostało niemal całkowicie pominięte przez japońskie społeczeństwo i świat. A dlaczego? Bo nie jest to tytuł czysto rozrywkowy. "Kino no tabi" to filozoficzna wędrówka naszego głównego bohatera, Kino, który wraz ze swym gadającym motocyklem przemierza świat. Nie wiem, czy kogoś to zachęciło, ale ten tytuł trzeba obejrzeć. Bo choć jest zachowany w steampunkowym charakterze, to opowiada o rzeczach, które mogą i które już spotkały ludzkość. "Kino no tabi" zadaje naprawdę trudne pytania. Nie potrafimy do końca na nie odpowiedzieć, bo są zaskakujące i ciężkie do interpretacji. Jaka jest cena wolności? Co tak naprawdę oznacza bycie dorosłym? Jak zapobiec wojnie? Czy całkowita demokracja jest warta swoich następstw? Można wymieniać i wymieniać, ale Kino to najbardziej niedoceniony tytuł wszech czasów. Zaznaczę, że scen akcji również nie braknie, a sama postać Kino jest epicka. To naprawdę dobrze napisany bohater, a ich jest coraz mniej w japońskich produkcjach. Schematy gonią za schematami, więc starsze Kino staje się definicją oryginalności, której obecnie brakuje.

I to zapewne jeszcze nie koniec tytułów, bo powiedzmy sobie szczerze. Zapewne istnieją SETKI anime, które zasługują na swoje pięć minut, ale cóż... ja sama wielu nie obejrzałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.