Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Recenzja #7 - "Pod skrzydłami matki mroku" Kathrin Szczepanik

Autor Kathrin Szczepanik
Tytuł Pod skrzydłami matki mroku
Rok wydania 2015
Wydawnictwo Warszawska Firma Wydawnicza
Liczba stron 358
Cena 40 zł
Ocena na lubimyczytać 7,54
Moja ocena 
Cytat " Zło się nie zmienia, jedynie jego imię, więc nie wiadomo, jako kto się następnie odrodzi."

"Po mrocznych ulicach XIX-wiecznego Londynu, zamieszkałego przez śmiertelników oraz istoty długowieczne zwane dziećmi ciemności, grasuje seryjny morderca - Kuba Rozpruwacz. Zagadkę jego przestępstw próbuje rozwikłać niesforna panna z „dobrego domu”, Gabriela Phantom. Kiedy istnienie świata dzieci ciemności zostaje zagrożone, Gabriela podejmuje wyzwanie i rozpoczyna walkę o jego uratowanie".
Nie szukałam geniuszu, a jedynie ciekawej lektury na wieczór, jednak i tutaj się zawiodłam.
Książka Kathrin Szczepanik miała być kryminałem z elementami fantasy, czyli wampirami, jednak czy tak naprawdę jest? Kocham powieści kryminalne, Agathę Christie i Artura Conana Doyla, ale Gabriela Phantom, która była usilnie kształtowana na bohatera książek wymienionych autorów, nie podołała zadaniu, gdyż zabrakło dobrego pióra. To dopiero debiut pani Szczepanik i życzę jej wielu sukcesów, ale „Pod skrzydłami matki mroku” nim nie jest.
Zagadki, tajemnice są czasami rozwiązywane nadzwyczaj szybko i w sposób szaleńczo naiwny, bo dedukcja dedukcją, ale jedna sprawa byłą czystą zgadywanką. Czy Gabriela miała być kolejną Irene Adler albo panną Marple? Nie wiem i nie chcę wiedzieć, bo ta postać zapowiadała się dobrze, a skończyła przerażająco – i wcale nie w tym dobrym znaczeniu.
Wątek romantyczny denerwuje mnie w niemal każdej książce, ale tutaj szczególnie. Powtarzające się schematy miłosne rodem ze „Zmierzchu” nie pasują do powieści dla dorosłych. Czasami miałam wrażenie, że czytam kłótnie nastolatków, a nie dojrzałych ludzi i wampirów, które mają setki lat… Należy także tu od razu dodać, że te dialogi również były katastrofą. O ile pani Szczepanik potrafi pisać opisy, dialogi wołają o pomstę do nieba. Jest to ciąg wypowiedzi czasami nawet kilku postaci, gdzie niewiadomo kto mówi do kogo. Czyta się takie sceny naprawdę niezrozumiale i chaotycznie.
Czy coś wyszło na dobre tej książce? Czy połączenie XIX-wiecznego Londynu, wampirów i Kuby Rozpruwacza miało szansę na sukces? Oczywiście, że tak, ale przez przekombinowanie, skupianie się na dziecinnych kłótniach bohaterów i skomplikowaną zagadkę z elementami mitologii sprawiły, iż oceniam tytuł niżej niż może na to zasługuje. Pogubiłam się w tekście i wcale nie dlatego, że tak wspaniała intrygę zbudowała autorka, ale dlatego że przekombinowała i zamiast pójść prostszą ścieżką wybrała krętą i trochę sama się w niej pogubiła.

Fragmentami nie mogłam się oderwać, a czasami męczyłam się z tekstem, przez co uważam, że „Pod skrzydłami…” nie potrafię ocenić obiektywnie. Nie potrafię powiedzieć, jak odbieram tę książkę, bo zawiodła mnie, ale zalet nie potrafię także zignorować.

4 komentarze:

  1. Chociaż klimat XIX-wiecznej Anglii bardzo mnie przyciąga, to chyba jednak nie sięgnę po tę pozycję. Pozdrawiam :)

    moonybookishcorner.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie przyciągał, spróbowałam i się niestety zawiodłam :( Jeśłi dobrze pamiętam to seria protektorat parasola jest właśnie z tego okresu i naprawdę ciekawa :)
      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Nie słyszałam o niej, ale dzięki Twojej recenzji chyba się skuszę :)
    Obserwuję :)
    http://justynaksiazek.blogspot.com/
    LINK DO KANAŁU

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba samemu przeczytać, bo ogólnie ma dobrą opinię, ale ja wady zawsze wyłapuję...

      Usuń

© Agata | WS | x x.