Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Recenzja #6 - "Portret zabójcy" Heather Graham

Autor Heather Graham
Tytuł Portret zabójcy
Rok wydania 2008
Wydawnictwo Harlequin
Seria Suspense
Liczba stron 384
Cena 12,99 zł
Ocena na lubimyczytać 6,77
Moja ocena 
Cytat " Ułamek sekundy. Uderzenie tak mocne, że może przynieść jedynie śmierć."

Ashley jest studentką Akademii Policyjnej, która oprócz wymierzania sprawiedliwości, kocha przelewać obrazy i myśli na papier w postaci przepięknych i realnych malowideł. Pewnego dnia przejeżdża obok miejsca wypadku; okoliczności incydentu od razu wydają się jej podejrzane. Oliwy do ognia dolewa fakt, iż poszkodowanym okazuje się dawny kolega Ashley, co motywuje ją, by rozwiązać tajemnice owego zdarzenia.
W tym samym czasie detektyw Jack Dilessio dostaje sprawę morderstwa młodej kobiety. Okoliczności jej śmierci od początku wydają się niezwykle podejrzane, gdyż sposób, w jaki została zamordowana, sugerują, iż sprawcą jest człowiek, który dokonał pięć lat temu wielu mordów – w tym partnerki służbowej Jacka.
Taka miłośniczka kryminałów jak ja, aż sama nie może uwierzyć, że przez całe wakacje tknęła tylko jedną powieść z tego gatunku. Czas się zrehabilitować, ale na razie zajmuję się „Portretem zabójcy”. Na sam początek pragnę wspomnieć, że nie należy sugerować się opisem z tyłu książki. Wielokrotnie natknęłam się na zapowiedzi, które są lekko zakłamane bądź spolerują wydarzenia, ale ten kryminał zdradza nam niemal samo zakończenie. Ostatni akapit jest bezwzględnym spoilerem, więc należy po prostu go nie czytać.
Jeśli chodzi o fabułę, to jest ona raczej przeciętna. Nieraz spotkałam się z podobnymi schematami, utartymi szlakami, którymi podąża wielu obecnych autorów kryminałów, więc akcja i zakończenie wcale nie zaskakują. Można nawet powiedzieć, że po przeczytaniu miałam takie „i to tylko tyle?”. Rozwiązanie zagadki oraz odpowiedź na pytanie „kto jest mordercą” były moim zdaniem źle napisane. Powinny nas zaskoczyć, wbić w sufit, a odniosłam wrażenie, że jest mi obojętne, że ta osoba okazała się zwykłym mordercą.
"- Ja nie chciałem cię skrzywdzić. Przykro mi, naprawdę mi przykro."

Na uwagę zasługuje jednak kreacja bohaterów, która jest naturalna i nienachlana. Szczególnie główna bohaterka, która dzięki swym artystycznym zdolnościom uzyskała moją sympatię. Nie kojarzę, bardzo rzadko spotykam postaci, które mają jakieś talenty i wykorzystują je, łącząc z marzeniami, pasjami. Jeśli ktoś ogląda kryminały, wie, jak ważna jest rola osoby, która sporządza portrety pamięciowe, i właśnie ten smaczek sprawił, iż Ashley stała się tak lubianą przeze mnie postacią. Jack Dilessio natomiast nie wyróżnia się niczym szczególnym. Jest zwyczajną personą, która cierpi po stracie bliskiej osoby i za wszelką cenę chce odnaleźć jej mordercę. Jednak z Ashley tworzą mieszankę wybuchową, przez co ich akcje, mijanki i najróżniejsze pogadanki stanowią idealny element dla lekkiej książki kryminalnej.
Nic wyjątkowego, ale dla fana gatunku jak najbardziej dobra pozycja. Nie męczy, szybko się czyta, a jak nabyło się książkę za 5 zł, to człowiek pochłania z jeszcze większą przyjemnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

© Agata | WS | x x.