Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Kącik językowy #2- Co czytać, by się nie zniechęcić?


Kiedy w końcu podejmujemy decyzję o tym, że zaczynamy czytać książki po angielsku - czy też w innym języku - nasuwa się nam pytanie. Co w zasadzie powinienem wziąć na początek? I to wcale nie jest taki prosty wybór.
Najprościej jest odpowiedzieć, żeby zacząć od czegoś, co lubimy, ale jeśli interesujemy się Szekspirem, to przypadkiem nie będzie to za ciężki start? Najlepiej jest brać coś z literatury współczesnej, bo sami widzicie, jak język się zmienia. Niektóre słowa przestają mieć znaczenie, inne nabierają go, więc ostatecznie najbezpieczniej się za brać za pozycje od lat 90-tych.
Jeśli natomiast ktoś interesuje się np. teoriami spiskowymi, wiadomościami czy zupełnie inną tematyką, Internet stoi przed wami otworem. Widzę to po sobie. Lubię czytać komentarze, teorie, newsy z mangi „Kingdom”, ale w Polsce nie ma żadnego fandomu, więc muszę szukać stron w języku angielskim.
Jednak same strony nie wystarczą i wtedy z pomocą przychodzą tzw. light nowelki. Wiem, nie każdy lubi taką formę literatury, ale jeśli ktoś rozpoczyna przygodę z czytaniem po anielsku to lekki, przyjemny i prosty styl naprawdę ułatwiają czytanie. W takich książkach nie ma skomplikowanych opisów, a akcja brnie na tyle szybko, że trudno się znudzić. Polecam osobiście nowelki „Durarara” i „Baccano”.
Teraz należy przejść do kwestii prawdziwych książek, bo nadal nie każdy zechce wziąć się na japoński twór. Tutaj przychodzą nam z pomocą skrócone wersje najróżniejszych opowiadań, które są dostosowane do poziomu słownictwa, jaki posiadamy. Bardzo często w bibliotekach szkolnych można znaleźć takie książeczki, ale raczej ich nie polecam ze względu na to, że są nudnawe i, mimo wszystko, stanowią skróty pełnych tworów.
Dlatego naszych przyjacielem staje się Harry Potter i książki młodzieżowe – wszelakie. Najważniejsze jest wybrać coś, co choć trochę znamy. Czytanie ma być przyjemnością, a nie obowiązkiem. I właśnie to jest powodem tak ostrożnego wyboru literatury. Jeśli źle zaczniemy, możemy się zrazić, a przecież nie o to nam chodzi.

2 komentarze:

  1. Po angielsku zwykle czytam kontynuacje serii, jeśli jeszcze nie są/nic nie wskazuje na to, że zostaną wydane po polsku. Chyba każdy książkoholik zna ten stan, kiedy chce się już, teraz, natychmiast wiedzieć co dalej a nie można. Wtedy jestem najbardziej zmotywowana do czytania po angielsku. I faktycznie - zwykle są to młodzieżówki, trochę fantastyki, ale lekkiej - żadne Tolkieny czy inne takie, gdzie nawet świat nie ma wiele wspólnego z rzeczywistym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, znam ten stan, choć do poczatku 2016 roku myślałam, że nie potrafię czytać po angielsku. Mam kilka serii, które zostały wydane w Polsce po 2,3 tomy, a 6 kolejnych odeszło w zapomnienie.
      Ja Tolkiena nie mogłam przeczytać po polsku!

      Usuń

© Agata | WS | x x.