Rolakatalog

"Nie prowokujcie kretyna, by napisał arcydzieło, a nuż mu się uda!" Stanisław Jerzy Lec

Recenzja #2 - "Święte miejsce" James Herbert

Autor James Herbert
Tytuł Święte miejsce
Rok wydania 1992
Wydawnictwo Amber
Seria Amber horror
Liczba stron 541
Cena tylko używane
Ocena na lubimyczytać 5,74
Moja ocena 
Przeczytane w ramach Czytam fantastykę Kiedyś przeczytam
Cytat " Alice nie stała na ziemi. Unosiła się kilka cali nad najwyższymi źdźbłami trawy. Fenn zamrugał, nie wierząc własnym oczom. To po prostu nie było możliwe."


Gerry Fenn to reporter miejscowej gazety, który na co dzień zajmuje się wyszukiwaniem skandali, jakie mają miejsce w niewielkim i mało znanym miasteczku. Jednak pewnego dnia po skropieniu gardła kilkoma kieliszkami, niemal doprowadza do wypadku. Potencjalna ofiara, dziewczynka o imieniu Alice, wyrywa się z objęć śmierci, a do tego przemawia do mężczyzny, jakby nic się nie wydarzyło. Nie byłoby nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że Alice jest głuchoniema od pięciu lat. Cudowne uzdrowienie idzie jednak w częściową niepamięć przez brak dowodów. Aczkolwiek plotki się szerzą, a kolejne tajemnicze zdarzenia mają miejsce niedaleko kościoła im. Świętego Jerzego.
„Święte miejsce” początkowo nie sprawia wrażenia horroru, a zwykłej powieści o cudownych uzdrowieniach, przepełnionej religijnymi nawiązaniami. Jednakże czytelnik od pierwszej strony ma wrażenie, że to nie dzięki opatrzności bożej jesteśmy świadkami cudu.
"Lewitacja należała do numerów wykonywanych w spreparowanych warunkach przez magików. Ale tu nie można było nic spreparować, stali na otwartym polu. I nie było żadnego magika, tylko jedenastoletnia dziewczynka. Jezu Chryste, co to znaczy?"
Główny bohater, niewierzący i sceptyczny, próbuje dotrzeć do sedna sprawy i powoli zdaje sobie sprawę z tego, że inne moce dają Alicji siłę do uzdrawiania. Jednak za późno dowiaduje się prawdy, co doprowadza do tragedii, katastrofalnej w skutkach.
Nie jest to najlepszy horror jaki czytałam, jednak reakcja społeczeństwa, Kościoła i mediów na zdarzenie zwane „cudem” okazała się najlepszym elementem książki. Bardzo wiernie nakreślona i ciekawie. Jeśli chodzi o część brutalną, to również nikt się nie zawiedzie.
Jednak w tych całych zachwytach są poważne zarzuty. „Święte miejsce” jest fragmentami strasznie nudne, horror rozpoczyna się za późno, a długie opisy niepotrzebnych czynności sprawiają, iż kilkukrotnie przewracałam strony i niczego na tym nie straciłam. Ponad pięćset kartek to troszkę za dużo jak na taką akcję, a szkoda, bo zapewne mniejsza ilość stron mogłaby tylko dobrze wpłynąć na odbiór.

2 komentarze:

  1. Jestem fanką horrorów, a o tym jak dotąd nie słyszałam. Jestem ciekawa, jakim cudem Alice przemówiła, dlatego z pewnością sięgnę po tę książkę.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to są bardzo stare serie, jeszcze z Amber horror. Moja mama kupowała je kiedyś masowo, a teraz je czytam. I ogólnie mało znana.

      Usuń

© Agata | WS | x x.